Czym jeszcze rozbawią nas do łez gamonie z NPW? Odstrzeleniem sobie przez kolejnego prokuratora tym razem ucha czy może spektakularną próbą wysadzenia się w powietrze kiełbasą-trotylówką? Myśli te naszły mnie po przeczytaniu ostatniego komunikatu Naczelnej Prokuratury Wojskowej z 11.2.2013, podpisanego przez płk. Zbigniewa Rzepę, w którym czytamy (podkr. moje):
”Jednocześnie do dalszych badań laboratoryjnych odcięto dwa fragmenty brzozy: z głównego pnia - od górnej części złamania w dół na odcinku o długości 156 cm. (...)Wysokość pnia brzozy, liczona od poziomu podłoża, po odcięciu odcinka o długości 156 cm, wynosi 510 cm. (...) Jak wynika z powyższego, brzoza została przełamana na wysokości ok. 666 cm, licząc od poziomu podłoża, a nie jak wcześniej podano omyłkowo – ok. 770 cm. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie przeprasza za błędne podanie danych, będące niezamierzonym efektem oczywistej omyłki rachunkowej.”
Ustalenia te stoją jednak w sprzeczności zarówno z raportem MAK, mówiącym o złamaniu brzozy na wysokości ok. 5 m, jak też dokumentacją fotograficzną (zob. np. Wikipedia, skąd poniższe zdjęcie) wizyty ministra Zdrojewskiego w Smoleńsku w drugą rocznicę katastrofy. Otóż ze zdjęć tych, przedstawiających dekorowanie przez Ministra (wzrost 177 cm) Pancernej Brzozy różą, łatwo można wyliczyć, że miejsce złamania pnia przed ostatnią wizytą polskich prokuratorów z piłami znajdowało się na wysokości ok. 500 cm nad gruntem, a więc – jeśli wierzyć płk. Rzepie – w przybliżeniu na tej samej, co po niedawnym skróceniu pnia o przeszło półtora metra... ;-)

Zabawa nie byłaby pełna, gdyby na zasadzie mechanicznego odruchu zwalczania wszelkich wątpliwości co do rzetelności badania katastrofy smoleńskiej, nie włączyli się do niej prof. Senyszyn i red. Żakowski swymi wypowiedziami na temat dużych rocznych przyrostów brzóz, znakomicie tłumaczących ich zdaniem rozbieżności pomiędzy raportem Millera a ostatnimi ustaleniami NPW.
Nie mogę się wprost doczekać dalszych przygód gamoni z Gangu Olsena w roli śledczych Naczelnej Prokuratury Wojskowej! I co teraz: komunikat Prokuratury prostujący kolejne jej sprostowanie, a po nim następny? Odstrzelenie sobie przez kolejnego prokuratora na konferencji prasowej tym razem ucha czy może równie spektakularna próba samobójczego wysadzenia się w powietrze kiełbasą-trotylówką? Inicjatywa ustawodawcza ws. zakazu wstępu na lotniska w wypastowanych butach? Wniosek do władz USA o wpuszczenie polskich prokuratorów z wykrywaczami kiełbas na pokład Air Force One? A może zdemaskowanie współpracy Sztabu Generalnego z grupą obcych mocarstw zrzeszonych w NATO? Co dalej, panowie prokuratorzy, co dalej? Czekamy!
Od siebie proponuję spektakularną akcję saperską wysadzania, na wniosek i pod nadzorem NPW, zatorów lodowych na Wiśle kiełbasą-trotylówką. Bez tego śmiałego eksperymentu zamknięcie śledztwa smoleńskiego wydaje mi się wprost niemożliwe, wszak wykluczyć niczego nie wolno, nieprawdaż? :-)
Inne tematy w dziale Polityka