"Wzywam panią do poprawy" - powiedział Artur Zawisza do Moniki Olejnik w "Kropce nad i". Narodowy konserwatysta uważa, że znanej dziennikarce potrzebne są "rekolekcje patriotyczne".
I znowu poszło o kiboli. Arturowi Zawiszy, twarzy nowego ruchu narodowego, nie spodobało się jak o kibicach mówi Monika Olejnik( wpływowa dziennikarka nazwała ich bandytami).
Zawisza uważa kibiców piłkarskich za jedne z najbardziej patriotycznych środowisk w Polsce. W tym kontekście wypomniał Olejnik, że w przeciwieństwie do kibiców dziennikarka nie manifestowała swojej pamięci dla wielkich bohaterów narodowych.
"Kibicom należy się szacun, a panią wzywam do poprawy" - wypalił Zawisza w "Kropce nad i" i podkreślił, iż Olejnik powinna uczyć się patriotyzmu od słynnych "kiboli".
Jak się broniła sama dziennikarka?
Powiedziała, żeby Zawisza nie przesadzał i przypomniała, że patriotyzm kiboli polega na biciu piłkarzy. W obronie dziennikarki stanął uczestniczący w programie Stefan Niesiołowski, który zna się z Zawiszą z czasów ZCHN: "To coś niesłychanego" - skomentował całe zajście polityk PO.
Na tym jednak przygody Artura Zawiszy nie skończyły. Dzień jeszcze trwał, a przed nim był udział w programie Tomasza Lisa. Wystąpiła w nim również Kazimiera Szczuka, która powiedziała Zawiszy, aby "nie wycierał jej ojcem swojej faszystowskiej mordy". Skąd taka ostra wypowiedź pani Kazimiery? Otóż Zawisza powiedział, że gdyby Stanisław Szczuka dzisiaj żył, to wziąłby udział w Marszu Niepodległości.
Inne tematy w dziale Polityka