Komentarze do notki: Tabelka antyinterwencjonistyczna

« Wróć do notki

nisza2 grudnia 2007, 16:21
@qatryk„A jak nazwiesz to że dostając się do zawodu prawnika, lekarza musisz przeważnie miec dobre plecy? Łapówka to w moim rozumieniu nie tylko kasa pod stołem. Z tego co wiem do najlepszych praktyk podczas nauki, traktowania z przymróżeniem oka mają dostęp jedynie ci którzy mają wpływy. Wpływy można albo załatwić sobie kasą albo znajomościami, co nie zmienia faktu że jest to właśnie wynikiem licencjonowania takich zawodów.” Nie. To jest konsekwencją ich lukratywności profesji i faktu, że „dobre praktyki” są dobrem rzadkim i dystrybuowanym raczej „po uważaniu” niż przez mechanizm rynkowy. Jakie plecy musisz mieć, żeby dostać się do zawodu lekarza i w jaki sposób wiąże się to z koniecznością uzyskania odpowiednich uprawnień? Bo autentycznie nie wiem. Ewentualny problem z licencjami/koncesjami w przypadku podanych przez ciebie przykładów może polegać na niejasności kryteriów, nie na obowiązku uzyskania odpowiednich uprawnień jako takim. Rzeczywiście wierzysz w te cudowne „prywatne certyfikaty”? Przewiduję, że powstałaby masa firm-krzaków i tak naprawdę nie wiedziałbyś, czy firma, poprzez różne powiązania kapitałowe nie wystawia sobie sama certyfikatów. Pamiętasz, jaka była rola agencji ratingowych w obecnym kryzysie finansowym w USA? Nie widzę tutaj szczególnej wyższości rynku (może poza większą innowacyjnością, która jednak w przypadku licencjonowania prawników i lekarzy nie wydaje mi się szczególnie problematyczna). „Ale zobacz że to postępuje - wiele rzeczy które dziesięć lat temu były całkowicie legalne, dziś jest traktowane jako właśnie przestępstwo/wykroczenie.” Na przykład? „Ustalanie co jest monopolem a co nie jest jest w dzisiejszym świecie zupełnie arbitralne. Te przepisy są coraz bardziej totalitarne i wyznaczane przez tak naprawdę najsilniejszych.” Przykro mi, ale piszesz nieprawdę. Te przepisy stają się coraz MNIEJ arbitralne. Najważniejsze agencje antymonopolowe (Komisja Europejska, Departament Sprawiedliwości USA) wydają własne wytyczne, wskazujące, jak rozumieją poszczególne terminy i jak się będą w określonych sytuacjach zachowywać (co wolno, a czego nie). Ten proces postępuje: w latach 60. mogłeś faktycznie karać „za niemanie świateł”, teraz już nie – doktryna i teoria ekonomii mocno poszły do przodu. „No nie byłbym tego po pierwsze taki pewien. Są podobne - szczególnie w państwach powiązanych biznesowo ze sobą - ale to tylko potwierdza tezę że najwięksi wywieraja wpływ na stanowione prawa. Bo im przede wszystkim zależy na ujednolicaniu takich praw tak aby w każdym obsarze ich działalności (w sensie miejsca) nikt im nie zagrażał.” Przepisy antymonopolowe są wszędzie zbliżone, podobnie jak zbliżone są przepisy dotyczące przestępstw. Naprawdę nie doszukiwałbym się tu spisku. „Chodzi najpierw o zasady dotyczące tego o czym napisaliśmy w tabelce. Jeżeli uzyskamy konsensus i zgodę w tych sprawach dalej możemy sobie dyskutować czy państwo minimum czy zupełne zniesienie państwa (bo do tego się w zasadzie prywatne stanowienie prawa sprowadza).” Sorry, ale najpierw musisz udowodnić, że w ogóle stanowienie przepisów w drodze procesu politycznego jest realizowane w interesie oligarchii (oraz podać alternatywę, która nie będzie tą wadą obciążona), a dopiero potem możemy tę ogólną regułę odnosić do przepisów dotyczących konkurencji. W drugą stronę się zwyczajnie nie da. „W tym rzecz że już dawno ktoś doszedł do wniosku że jak w prost mówi że chce więcej dla siebie to go wszyscy zjedzą i ówno będzie miał. Jeżeli się za czymś lobbuje to robi się to tak aby w efekcie interes był zaspokajany w sposób zawoalowany. Wytłumacz mi jak to jest że mimo zakazu ustalania z konkurentami cen - usługi telekomunikacyjne przez wiele lat są w zasadzie na tym samym poziomie? Dlaczego mamy de facto trzech operatorów komórkowych? Czyżby własnie nie dzięki temu że istnieje coś takiego jak prawo antymonopolowe?” Powiedz mi w takim razie, na czyją korzyść działa zakaz wspólnego ustalania cen i podziału rynku? Krótko i węzłowato. Prosiłbym również o uzasadnienie. Ceny usług telekomunikacyjnych są od wielu lat na tym samym poziomie??!! Naprawdę?? Obawiam się, że powinieneś się rozejrzeć po rynku – ja za Internet płacę coraz mniej. Ale załóżmy, hipotetycznie, że ceny nie spadają. Mógłbyś wyjaśnić, w jaki sposób przyczyniałby się do tego prawny zakaz karteli? Dlaczego mamy trzech operatorów? Bo to w cholerę ryzykowny i intensywny kapitałowo biznes, z wielkimi kosztami utopionymi (reklama, budowa sieci). W garażu operatora komórkowego nie założysz. Znowu, czy mógłbyś mi wyjaśnić, w jaki sposób prawo antymonopolowe miałoby się przyczyniać do większej koncentracji na rynku? Bo robi się to coraz bardziej interesujące  „Tak tylko tu wchodzi kolejna sprawa - prawo własności - jeżeli byłoby tak że rura która leży na mojej posesji (posesji wspólnoty mieszkaniowej) należy do mnie a nie do dostawcy wody to nie ma problemu żeby szybko jeżeli ten dostawca coś kręci zrobić jakiś myk i uciec od niego.” Do kogo??!! Ja nie słyszałem o kilku dostawcach wody w jednym miejscu. Ale może się mylę… „Jeżeli producent zacznie przesadzać to z czystej kalkulacji ekonomicznej wyniknie że lepiej zainwestować w jakąś alternatywe niż dalej dać się łoić.” Zgadza się, ale przy monopolach naturalnych alternatywy zwyczajnie nie ma. Taki dostawca wody może cię naprawdę skubnąć, jeśli będzie chciał. „Ludzie są naprawde pomysłowi - wystarczy dac im wolną rękę i sobie poradzą z oszustami. Blokując im możliwość działania (z uwagi na ich bezpieczeństwo czy co tam sobie wymyślisz) tak naprawde umacniasz jedynie monopol i pozwalasz na to aby on robił to co robi.” W jaki sposób blokuję im możliwość działania? Jestem za jak największą konkurencją, ale tam, gdzie ma problemy z rozwinięciem się, trzeba monopoliście czasami nałożyć wędzidło. „Zgoda ale to też kwestia prawa. Jeżeli klientą konkurencji krepujesz ręce i oni tak naprawde nie moga bronić swojego dostawcy to niefajne sposoby nisczenia konkurencji sa na porządku dziennym.” W jaki sposób krępuję ręce klientom konkurencji? Pozdrawiam,
Komentarz został usunięty przez autora komentarza.
Bartek (ex-DB)3 grudnia 2007, 09:55
>QatrykNapisałeś: "ja jestem zwolennikiem prawa prywatnego" O! Super! W takim razie czekam w twój/wasz (?) tekścior o tym, w jaki sposób i z jakimi realnie możliwymi skutkami można zastąpić prawo stanowione przez władzę państwową prawem stanowionym przez władzę inną niż władza państwowa. Lubię takie tematy. Lubię też "Snow Crash" i "Diamentowy wiek" Neala Stephensona. Pozdrawiam
hrPonimirski5 grudnia 2007, 23:13
@Barteka po co tu tekścior - po prostu prawem jest dowolna, dobrowolna umowa zawarta między ludźmi - nie jakaś "umowa społeczna" a zupełnie prywatna... niedozwolone jest tylko naruszanie integralności danej osoby i jej mienia bez wyraźnej zgody tamtej aczkolwiek nie bardzo wiem jak z egzekucją - wyraziłem tu swoje wątpliwości, co do kwestii zadoścuczenienia, zamiast kary więzienia http://fijor.salon24.pl/50468,index.html#comment_753967 więc na razie pozostają przy tak wyszydzanym minarchizmie - czyli wojsko i policja państwowe - reszta prywatna Stephensona czytałem Cryptonomicon i Żywe Srebro + Zamęt - Diamond Age - czeka
hrPonimirski5 grudnia 2007, 23:15
@wyrusprzecież pokazaliśmy, jak dzięki regulacjom kapitaliści wyzyskują roboli... przecież właśnie o to chodzi, że prawdopodobnie kapitalizm widziany oczami socjalistów nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem
Bartek (ex-DB)6 grudnia 2007, 11:00
>Hrabio"po prostu prawem jest dowolna, dobrowolna umowa zawarta między ludźmi - nie jakaś "umowa społeczna" a zupełnie prywatna... niedozwolone jest tylko naruszanie integralności danej osoby i jej mienia bez wyraźnej zgody tamtej" Tekścior jest potrzebny, i to dłuższy, bo ktoś ze zwolenników prawa całkowicie niepaństwowego winien wyjaśnić, dlaczego niedozwolone miałoby być naruszanie integralności danej osoby i jej mienia, jeśli jedynym źródłem prawa są dobrowolnie zawierane umowy? Hę? Po mojemu, aby to wyjaśnić, trzeba postulować istnienie prawa naturalnego, które mimo wszystko ogranicza zakres spraw, jakie można sobie dowolnie regulować w umowach. Pozdrawiam
hrPonimirski7 grudnia 2007, 18:16
@Bartekale to nie jest raczej problem prawa tylko egzekucji... prawo umowy zakłada się niejawnie... i to jest chyba problem trochę jak niezupełnośc Goedlowska - tzn. to prawo musi byc dane z zewnątrz systemu [w każdym razie można tworzyc ciekawe paradoksy w stylu odgórne prawo zabraniające stanowienia odgórnego prawa] o egzekucji pisał ostatnio pan Fijor - w każdym razie zwrócił uwagę, by nie wsadzac złoczyńców do więzienia, ale by złoczyńcy zadośc uczynili ofierze - nie wytłumaczył jednak jak zmusic złoczyńcę... podejrzewam, że Rothbard i ska muszą miec działanie agencji ochrony i ich konkurencję na wolnym rynku rozpracowane pozdrowienia
smootnyclown8 grudnia 2007, 11:05
@ BartekA dlaczego nie mogę Cię uczynić swoim niewolnikiem? Czy nie dlatego, że jesteś takim człowiekiem, jak ja? W takim razie dlaczego jedni ludzie mają mieć prawo do naruszania człowieczeństwa innych? A właśnie naruszeniem człowieczeństwa jest "naruszenie integralności danej osoby i jej mienia". Jeżeli Ty nie zgadzasz się na bycie moim niewolnikiem, a ja nie zgadzam się na to, by ktoś naruszał moje mienie, to obie te sprawy zupełnie się nie różnią! Oba zakładają PRZYMUS.
smootnyclown8 grudnia 2007, 11:16
@ hrabiaPrzyznam, że Rothbarda nie czytałem jeszcze (Manifestu, bo o pieniądzu, czy bankowości - tak). Natomiast dobrze opisana jest egzekucja prawa w Islandii - autorstwa D. Friedmana. Tu masz link: http://liberalis.pl/2007/06/16/david-friedman-prywatne-tworzenie-i-egzekwowanie-prawa/ Pytasz, jak zmusić złoczyńcę: bardzo łatwo. Wystarczy uzmysłowić wszystkim, że każdy ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny. Gdy ktoś popełni jakieś przestepstwo, musi ponieść odpowiedzialność: wypłacić odszkodowanie ofierze, lub rodzinie. Dużo bardziej się to opłaca, niż wsadzać go do pudła, gdzie ma zapewnione wyżywienie, nocleg, etc. a łoży na to między innymi ofiara. Przyznasz, że jest to bardziej sprawiedliwe. Dalej: załóżmy, że ktoś taki nie chce zapłacić. Może być wtedy do tego zmuszony: albo zapłacisz, albo zostajesz wyrzucony z naszego "społeczeństwa". Gdy ktoś nie jest członkiem żadnej społeczności - jaki problem, by go potraktować po swojemu? Nie chroni go żadne prawo - sam przecież nie respektował jego wyroków. Nawet, gdyby ktoś taki nie zginął - skazany byłby na ostracyzm. Kto chciałby mieć z nim coś wspólnego? Nikt. Załóżmy jednak, że ten ktoś nie ma z czego zapłacić. Wtedy idzie to zakładu zamkniętego (nazwijmy to już więzieniem), gdzie sam na siebie pracuje. Wybagrodzenie, jakie powinien dostać idzie na jego utrzymanie, na fundusz odszkodowawczy, a dopiero reszta - na jego wewnętrzne wydatki. Za to, co mu zostanie, może sobie kupić więcej żarcia, papierosy, czy nawet bardziej aerodynamiczną łopatę, by efektywniej pracował. Może też kasę odkładać, by po wyjściu mógł zacząć nowe samodzielne życie. Czyż nie dużo efektywniejszy sposób sprawiedliwości, niż wsadzanie do publicznych więzień, lub zabijanie złoczyńców? Czy poszkodowany coś zyska na tym, że przestępca będzie 3 lata siedział w pudle za pieniądze innych? Albo, że zdechnie? Może poprawi się ofierze samopoczucie, ale nie zwróci to kosztów, które poniósł. Zresztą, jakiś czas temu o tym pisałem (warto razem z komentarzami, gdzie kilka osób zwróciło uwagę na wiele aspektów): http://smootny-clown.salon24.pl/32303,index.html
smootnyclown8 grudnia 2007, 11:17
@ BartekSerdecznie polecam: http://www.jonathangullible.com/mmedia/intro_polish_10-04-2007.swf
hrPonimirski8 grudnia 2007, 19:42
działanie regulacji - przykładhttp://janbazylipszyc.salon24.pl/40347,index.html
mancziz11 grudnia 2007, 12:58
Super tabelkaWitam. Pomysł na tabelkę super, gratuluję :). Miałbym tylko jedną małą uwagę - w polach dotyczących ukrytego beneficjenta każdej z regulacji mamy wielką korporację. Zgadzam się z tym ale brakuje mi tu też polityków i urzędników. To głównie oni są beneficjentami każdej z regulacji, o której można by pomyśleć bo to właśnie "potrzeba" istnienia tych interwencji nadaje w ogóle sens istnienia chyba większości państwowych etatów. Zresztą to chyba obecne państwo a nie wielkie korporacje jest wrogiem nr 1 wolności. Osobiście zamieniłbym każdy wpis "wielkie korporacje" na "politycy, urzędnicy i wielkie korporacje" albo jakoś tak. Żeby nie wyglądało to jak nagonka tylko na te firmy. No i może lepiej by to wtedy docierało do odbiorców (a może nie)... Pozdrawiam.
smootnyclown12 grudnia 2007, 13:06
PROPOZYCJA DLA WSZYSTKICHProponuję zainicjować jakąś akcję, przeciwko wprowazdeniu regulaminu Salonu24. Jeden z jego punktów mówi, że administratorzy mogą usuwac blogi, jeśli przynajmniej raz, na 4 miesiące nie pojawi się nowy wpis. Jak się domyślacie - za kilka miesięcy doprowadzi to do likwidacji tego bloga, a wraz z nim - tabelki. Celem naszym było utworzenie bloga z tabelką, by każdy w dowolnej chwili mógł sobie ją przeczytać i skomentować. Jeżeli nowy regulamin zostanie uznany - czytajcie teraz, bo wkrótce będzie za późno...
hrPonimirski12 grudnia 2007, 17:40
@manczizwg mnie politycy nie tyle zarabiają na samych stołkach, ale na pisaniu różnych ustaw kończących się "i inne czasopisma", albo "i inne oleje płynne"... oczywiście beneficjentem jest wielki biznes - ogólnie możemy mówic o styku polityki z biznesem, ale myśmy chcieli wyeksponowac to co mniej widoczne...
nisza29 grudnia 2007, 07:18
@qatrykTo jak będzie z tą odpowiedzią? Znalazłeś już, dlaczego polityka konkurencji jest coraz bardziej arbitralna, a zakaz zmów cenowych jest niekorzystny dla konsumentów? ;) Pozdrawiam,