Istota koncepcji demokracji totalitarnej polega na konstatacji, że bez likwidacji wolnego rynku, wolności prasy i zgromadzeń, bez formalnego wprowadzenia cenzury, w warunkach demokracji parlamentarnej, może zaistnieć sytuacja bliska totalizmowi.
Szczególnie jest to łatwe w przypadku daleko posuniętej ingerencji państwa w życie obywateli, poczynając od centralizacji decyzji administracyjnych, poprzez nadzór policyjny, do sterowania siłą i kierunkiem oddziaływania mediów publicznych poprzez strumień przychodów z reklam.
Szczególnie łatwe jest to w państwach, które budują lub zbudowały tzw. welfare state, bardzo ważną częścią takiego systemu jest system obowiązkowych ubezpieczeń społecznych.
Totalitaryzm w demokracji jest konsekwencją nadania tzw. ludowi statusu najwyższego suwerena, co w praktyce oznacza możliwość decydowania przez ogół o tym, co dobre a co złe (czyli o relatywizację pojęcia dobra i zła), a ogół ten będzie manipulowany i ogłupiany przez środki masowego przekazu (ze szczególnym uwzględnieniem telewizji)
System taki ma swoje korzenie w jakobiniźmie, przeszedł płynnie w marksistowski socjalizm, rozwinął w komunizm i faszyzm, a i dzisiaj ma się bardzo dobrze.
Przypomnijmy sobie tylko, że państwo kontroluje w III RP:
- Ponad 15% miejsc pracy bezpośrednio (będąc pracodawcą);
- Niemal 100% wydatków systemu ochrony zdrowia;
- Ponad 41% gospodarki (bezpośrednio lub pośrednio, jako sferę publiczną i jej podwykonawców);
- Niemal 100% opieki społecznej.
Dodatkowo, państwo polskie żyje dzisiaj od kryzysu do kryzysu, które bardzo często samo wywołuje lub wykorzystuje kryzysy lokalne do celów globalnych. Kilka przykładów:
Ogólnie propaganda oraz mass media mówią, że jest bardzo dobrze, albo jeszcze lepiej, głównie dzięki wdrażaniu jedynej słusznej drogi rozwoju gospodarczego tj. gospodarki centralnie sterowanej z Brukseli.
Tym niemniej, co najmniej dwa razy na miesiąc występują kryzysy, które zmuszają je do natychmiastowej interwencji:
- a to obszary niezadowolenia, które mogą stać się ogniskami faszyzmu (ciekawe dlaczego, skoro wszyscy zadowoleni),
- a to buntujemy się przeciwko potencjalnemu zagrożeniu przychodów naszych obywateli, którzy wyemigrowali bo nie mogli znieść dobrobytu tak wielkiego, że aż nie trzeba było już pracować,
- a to bronimy praw mniejszości etnicznych, seksualnych i płciowych (chociaż nie wiem co z genderem i feminizmem, ja tam uważam, że np. propagowanie ekonomii i matematyki feministycznej w sposób oczywisty mnoży podziały w społeczeństwie), które są "immanentnie zagrożone"
- a jak już nie ma czego wymyślić to ktoś po pijaku zabije kilka osób albo i własne dziecko udusi. Można "interweniować"...
Możnaby długo wymieniać.
Jednak obraz jest jednoznaczny: III RP jest państwem demokracji totalitarnej i liberalnego (lewicowego) faszyzmu. A kto uważa inaczej jest… WAIT FOR IT!!! …..ANTYSEMITĄ
Co mogę zaraz każdemu zainteresowanemu udowodnić.
Krzysztof Rogalski
PS. Bedę udowadniał wieczorem, bo za udowadnianie w godzinach pracy są niższe stawki a poza tym wtedy akurat, o dziwo (pardon, mówi się: Pani Profesor) pracuję.
Widzę, że trzeba jaśniej napisać 1. Dyletant to nie to samo co ignorant. Tylko ignorant tego nie wie. 2. Ponieważ podpisuję się imieniem i nazwiskiem, jestem TY tylko dla tych, którzy mnie znają z realu. 3. Pewnie, że banuję, również zdalnie. Nie ze wszystkimi chcę rozmawiać. 4. Stosuję maść na trolle, więc niech notoryczni zadymiarze nie będą zdziwieni, ze drzwi zamknięte.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka