Trochę dziwnie się czuję – zbiegło się kilka zdarzeń, które stawiają mnie w nowym, świeżym położeniu – chociaż całkiem pozornym.
(a) Mam dzisiaj urodziny.
(b) Kiedy na ekranie zaprzysięgał się Obama – właśnie, po półrocznym remoncie, zacząłem rozkładać nową wykładzinę. Change has come!
(c) Raz na jakiś czas mam przeczucie, że w 2009. roku przytrafią mi się jakieś przyjemne rzeczy. Jest to przeczucie egocentryczne i prywatne... a może ma związek z wczorajszym maratonem w BBC World? [Brytyjski korespondent na żywo z Waszyngtonu: „Jeżeli jest coś, co Amerykanie robią naprawdę dobrze, to są to parady”].
Ze względu na ogólny salonowy marazm (z łatwością poddaję się takim nastrojom – nagle moja fotka zrobiła się adekwatna) – jakoś brakuje mi energii, żeby dźwignąć bardziej literacką formę. Kontynuuję spostrzeżenia (i numerację).
5) Chyba już kiedyś wspominałem, że bardzo lubię Internet i komputery, ale internautów i komputerowców już niespecjalnie (jako, formalnie rzecz biorąc, „technik informatyk” jestem mocno zakompleksiony).
W związku z powyższym, w Internecie czytam głównie to, co najpierw zostało gdzieś wydrukowane. Innymi słowy: do blogów zaglądam sporadycznie, salonowych czy jakichkolwiek innych. Jeżeli coś się wydarza w „rodzimej blogosferze” (brzmi jak „domowe ognisko” – niby przytulnie, ale pachnie tragedią) – ja dowiaduję się o tym jako ostatni.
Ostatnio ostatni dowiaduję się o wszystkim – włącznie z tym, że portal Salonu – chyba w ramach lokalnego christmas (?) egg – podmieniono zupełnie na żywca. [spostrzeżenie sprzed dwóch tygodni]
6) W związku z powyższym. Może z czasem przyzwyczaję się do „nowego” „Salonu” („przyzwyczajanie jest wrogiem miłości”) – ale tak najsampierw, to bym chciał odzyskać moje skrzętnie kolekcjonowane tagi (prof. Miriam proponuje: „zakładki”).
7) Mam jeszcze jedno spostrzeżonko. Czy administrator może zbanować sam siebie? Jeżeli tak, to chciałbym zaznaczyć, że stylistyka, interpunkcja i (przede wszystkim) ton p. Krawczyka poważnie mnie irytują.
8) Przy okazji i, w pewnym sensie, á propos – red. Orliński przegiął pałę (aforyzm o rekinie zawsze był Seriously Uncool). Redaktorowi (i to już chyba na starość) zaczęła odbijać palma.
„Kto ma wiedzieć o istnieniu bloga Barta czy mojego bloga, ten wie. Tamte dupki [ludzie przeglądający www.blogroku.pl – wypomina N.]i tak nie są w stanie nawiązać rozmowy na poziomie, bo po prostu za nami nie nadążają - robimy za dużo skrótów myślowych, za dużo nawiązań do książek, których oni nie przeczytali, do tekstów piosenek, których oni nie rozumieją itd.”.
A taki fajny był z niego herbatnik...
Łódź, 21 I 2009
Inne tematy w dziale Kultura