Zainspirowany ostatnim wpisem Sz. postanowiłem stuknąć kilka słów o niezwykłym zjawisku - o zjawisku z pogranicza sztuki i biznesu. Owszem, istnieje takie pogranicze. Typografia, GUI, wystroje wnętrz etc. - estetyka ma swoje eksklawy pośród najróżniejszych dyscyplin. Dyktuje codzienne reguły. Przykładowo: jeżeli chcę wyglądać jak homo sapiens, nie ubieram się w sklepach, w których dudni Molesta Ewenement albo zawodzi Beata Kozidrak. Każdy konsument jest psem Pawłowa - mniej lub bardziej.
Uderzam w meritum. Oto grafika, która zdobi książeczkę „Program Płatnik. Podręcznik użytkownika" (bez moich przypisów kolaż można obejrzeć tutaj):

Okładki podręczników to w ogóle jest jakaś estetyczno-designerska zasadzka. Są odpychające proporcjonalnie do nudziarstwa przedmiotu. Nie wiem, jak wyglądają współczesne obwoluty, ale „za moich czasów" jako-tako prezentowały się książki do historii, polskiego i matematyki, pozostałe wyglądały fatalnie (toteż do nich nie zaglądałem - z obrzydzenia). Najbrzydsze były knigi od fizyki i biologii. Ale! Zakład Ubezpieczeń Społecznych przebił wszystko. Kiedy widzę taką grafikę, przypomina mi się Steve Jobs komentujący linię komputerów Dell - „To mnie obraża jako człowieka".
1) Najprawdopodobniej grafikę zaczerpnięto z jakiejś taniej kolekcji. Bardzo taniej (kolaz wykonano w palecie 8-bitowej, jak za czasów Gutenberga).
Ten mężczyzna, ta kobieta... czy tak wyglądają ludzie zadowoleni ze swojego „Płatnika"? Dlaczego są tacy osowiali? Dlaczego jego twarz wykrzywia ten głęboki, egzystencjalny skurcz? Jego lewa ręka opada tak bezwładnie, z rezygnacją... A ona? Ten rozchełstany podkoszulek, niewidzący wzrok, przygarbiona sylwetka. On molestant, ona molestowana? Czy to po prostu Płatnik - nie chce płacić?
2) Kupki bilonu leżą rewersem do góry. A na rewersie... brytyjska królowa? Mam rozumieć, że dostanę 55 pensów emerytury?
3) Ekskluzywny drapacz chmur naznaczony podpisem „Płatnik". Boję się interpretować. Intrygują mnie te napisy (każdy inną czcionką): „program", „ubezpieczenia", „kompleksowy program"... sądząc po grafice, powinno być: „zakompleksiony program".
4) Ten komputer to mój ulubiony fragment - jego obecność można odczytywać na wielu płaszczyznach. W pierwszej chwili myślałem, że chodzi o zwykłego, anonimowego peceta. Jednak na monitorze widnieje logo Apple - a na ekranie widać charakterystyczną stylistykę starszawego Mac OS. Czy ta kobyła pod spodem to jakiś Macintosh...? Otóż - tak! Nie byle jaki Macintosh - chodzi o model IIcx. Wspaniały sprzęt obdarzony dyskiem twardym o pojemności 60 MB, z pamięcią operacyjną rzędu 1024 kB. Rok produkcji: 1989... Co właściwie wydarzyło się w ZUS? Informatyzacja czy antykwaryzacja?
Łódź, 15 XI 2008
Inne tematy w dziale Polityka