Wpis należy do działu „Polityka”, ale jest trochę niecodzienny. Najpierw powstawał w pliku o nazwie „nie wierze wierzejskiemu.doc” (chodziło o komentarze, które zamieściłem pod pewnym artykułem). Po jakimś czasie trochę się rozpisałem i nazwisko endałka zniknęło z całej notatki. Żeby było adekwatnie – skróciłem nazwę pliku: „nie wierze.doc”. Następnego dnia tekst przestał mi się podobać. Okroiłem go, przeredagowałem, przeformułowałem, dodałem kilka ekstra-pomysłów – tak, że z jakąkolwiek wiarą czy niewiarą miało to już niewiele wspólnego. Z nazwy pliku zostało samo „nie.doc”. Tę wersję wklejam poniżej.
„W kwestiach politycznych Clevinger był humanistą, który odróżniał prawicę od lewicy i utknął niezręcznie gdzieś pośrodku. Bez przerwy bronił swoich przyjaciół komunistów przed swoimi prawicowymi przeciwnikami, a swoich prawicowych przyjaciół przed swoimi komunistycznymi przeciwnikami, przez co jedni i drudzy żywili do niego głęboką pogardę, nie broniąc go przed nikim, gdyż uważali go za kretyna.”
„Paragraf 22”
Nie będę ukrywał, że moje polityczne wpisy są swego rodzaju quest for ratings. Pomysł, który można streścić jako „per politica ad kulturica”, okazał się nieskuteczny i uciążliwy. Zmieniam strategię.
Bo z polityką to jest tak...
Ściśli lewicowcy nazywają PiS albo UW prawicą, ew. prawoskrętnym centrum – natomiast ortodoksyjni prawicowcy obydwie te partie wrzucają do wora z podpisem „Lewizna”.
Korwin-Mikke nazywa Szwecję krajem komunistycznym – po czym dziwi się, że Polacy pędzą głosować na „komunizm”. Ikonowicz stwierdza, że „na Kubie dzieci są szczęśliwe” – zamiast po prostu powiedzieć: „trzymajcie się ode mnie z daleka”.
Kiedy napisałem, że Lech Wałęsa jest „latoroślą o wyjątkowo lewicowym światopoglądzie”, mój socjalistyczny przyjaciel oburzył się – że co, że kiedy, że jak, że którędy? Jak tu rozjaśniać i co – skoro Lechu nawijał o wolnym rynku, jak, nie przymierzając, Gierek o demokracji? Tak naprawdę nie jestem pewien, czy Wałęsa ma jakikolwiek światopogląd. Chyba tylko – pomysły.
Różni prawo-lewacy i lewo-prawacy pokrzykują o gejach…
- Nie interesuję się polityką.
- Ale polityka interesuje się panem.
Czy to działa na tej zasadzie?
W sprawie klimatu Ziemi postępowcy są konserwatystami. Inna sprawa, że mylą TVN Meteo z TVN Turbo. Jak ślimak jadący na grzbiecie żółwia: „Łiiiiii! Ale czad!”. Najpierw piszą, że zasobów naturalnych starczy nam do jutra, do szesnastej – a potem, że to właściwie nie jest nasz największy problem – bo życie na Ziemi skończy się jeszcze dzisiaj.
Tymczasem kapitaliści idą w zaparte: że to krowy pierdzą. I w ogóle, że nie, że spoko. Skonfrontowani z proekolewako propagandą, zaczynają wyglądając jak Leslie Nielsen na tle eksplodującej hurtowni fajerwerków – „Proszę się rozejść, tu nie ma nic do oglądania!”.
W kraju, w którym wielonarodowość ma 600-letnią tradycję, narodowcy mianują się tradycjonalistami. Mało tego: cieszą się z jednolitej narodowo Polski (którą fundowali Rosjanie do spółki z Niemcami).
Chciałem napisać coś o Kościele. Zacząłem szukać terminu, który oznacza „wiarę w boskie interwencje” (bo ja w takowe, przy całym swoim katolicyzmie, nie wierzę). Innymi słowy: zacząłem googlować boską interwencję.
Najpierw trafiłem na forum fantasy, gdzie jakiś apostata projektował schizmę w świecie Warhammera: „magia kleryków musi się różnić od tej magów, musi być droższa, i, na bogów, musi być mniej powszechna”. Niejeden marksista-freudysta zrobiłby z tego użytek.
Zaraz obok otworzyłem forum Katolik.pl. Przywitał mnie baner „Era Tak-Tak” (podprogowy ekumenizm?). Pod spodem, w gąszczu dyskusji, rzuciło mi się w oczy: „Pytam Jezusa gdzie jest teraz moja mama a On mówi że w kuchni”.
W ogóle, w Internecie trzema klikami można się przenieść z filozofii „Kościół jest cool, bo potępiał socjalizm, a socjalizm to stalinizm” do logiki „Kościół jest be, bo były wyprawy krzyżowe, a wyprawy krzyżowe to hitleryzm”.
Nie powinno się żartować z wiary – ale czy ja żartuję?
Efekt tego wszystkiego jest taki, że moi znajomi z lewicy uwielbiają „Matrix”, bo przedstawia medialno-kapitalistyczno-religijno-imperialistyczną symulację, w jakiej tonie ludzkość. Jednocześnie moi znajomi z katoprawicy uwielbiają „Matrix”, bo demaskuje on socjo-lewacką propagandę, która zamienia ludzi w niewolników
Ja naprawdę nie wiem, czy śmieszniejszy jest kwaśny sawuarwiwr – czy może Wojciech Cejrowski opluwający poglądy Wojciecha Cejrowskiego (tyle, że wyśpiewane przez Kazika).
To, co tutaj piszę, streszcza się do mojego ponurego praktycyzmu.
Wolę rzeczywistość wspieraną przez jakiś fundamentalny system wartości. Po tym, jak zetknąłem się z zaoazowionym, okołosekciarskim Kościołem – stwierdziłem, że dziękuję, postoję; to ja już wolę po łacinie i z księdzem na kazalnicy, bez wzmacniacza i keyboardów. Tak czy inaczej – jak ktoś nie chce, to nie przyjdzie.
Jak już mam totalną demokratyzację, a do tego pół tysiąca sejmowych centro-muppetów – to ja już wolę pół tysiąca z kilkoma wariatami-liberałami, upeerowcami.
Bardzo możliwe, że w odwrotnej sytuacji musiałbym marudzić na opak... póki co – sytuacja jest opaczna.
Łódź, 7-11 XI 2008
Inne tematy w dziale Polityka