Foto arch."Rzeczpospolita" 
Autor: Ryszard Waniek
Foto arch."Rzeczpospolita" Autor: Ryszard Waniek
Adam Zawadzki Adam Zawadzki
6642
BLOG

Krzysztof Feusette: Lemingi to raczej matoły niż nowobogaccy

Adam Zawadzki Adam Zawadzki Polityka Obserwuj notkę 37

Nie tylko o lemigach, dziennikarskich lizusach i chamach z sieczką w głowie - rozmowa z Krzysztofem Feusette, publicystą "Uważam Rze" i "Rzeczpospolitej", byłym redaktorem naczelnym  "W sieci opinii".

Adam Zawadzki: Podobno od Tatr do Bałtyku żyjemy w świecie lemingów. Co charakteryzuje ten niezwykły gatunek polityczny? Jak żyć w takim kraju? Jak?

Krzysztof Feusette:Tak jak w każdym kraju, który stacza się w otchłań republiki bananowej. Zmieniać świat zaczynając od siebie, wyrażać sprzeciw wobec bananowym kacykom, i wierzyć, że to coś zmieni. Być odpornym na propagandę i odróżniać dziennikarzy od funkcjonariuszy. Nie sądzę, by większość społeczeństwa stanowiły ślepo zapatrzone w dwór Donalda Tuska, głuche na wszelkie argumenty lemingi. Dziś to raczej mniejszość. Nie zgadzam się zresztą z definicją leminga, zaproponowaną przez Roberta Mazurka w głośnym już „Alfabecie leminga”. Lemingi to nie gadżeciarze czy miłośnicy iPhone'a. To raczej nadmuchane nienawiścią rozsiewaną przez część mediów głąby. Raczej matoły niż nowobogaccy.

Afera „Amber Gold”, „przykry błąd” w sprawie zamiany ciał ofiar katastrofy smoleńskiej, kolejne problemy z budową autostrad – to tylko niektóre przykłady braku kompetencji rządu PO-PSL. Czy marketing narracyjny Donalda Tuska zaczyna się sypać? Czeka nas gorąca politycznie jesień?


Widać to już wyraźnie. Gdyby porównać relacje rząd – społeczeństwo do partii pokera, polskie społeczeństwo coraz częściej nie nabiera się już na pijarowskie i chropawo propagandowe blefy pana premiera i jego dostojników, a coraz częściej mówi: sprawdzam. Amber Gold to symbol powrotu Polski do czasów, gdy założyciele Art B cieszyli się wielkim uznaniem na salonach, a dopiero potem, w pośpiechu ludzie władzy wykasowywali z własnego życia wszelkie ślady kontaktów z tymi oszustami. W sprawie Amber Gold nie zadziałało nic, ani jeden mechanizm ochrony obywatela przed przestępcą. Sprawa ekshumacji ciał ofiar katastrofy w Smoleńsku to z kolei bardzo namacalny dowód, jak ohydnie potraktowano po 10 kwietnia 2010 roku nie tylko rodziny ofiar, ale i same ofiary. Palikot mówił wtedy, że Smoleńsk wyznaczy kierunek dla polskiej polityki na najbliższych pięć lat. I miał na myśli fakt, że po katastrofie za dużo, także w mediach mainstreamowych, zaczęło się np. mówić o dorobku śp. Lecha Kaczyńskiego. Donald Tusk posłuchał Palikota oraz innych ówczesnych doradców, i postanowił, jak mniemam, wprowadzić zasadę, którą nazwać można „ciszej nad tymi trumnami”. Znieczulony lizusami w stylu Katarzyny Kolendy-Zaleskiej stracił polityczny instynkt. Ale, co gorsza – stracił także poczucie zwyczajnej, ludzkiej przyzwoitości, która każe dojść do prawdy o przyczynach czyjejś śmierci, godnie pochować zwłoki i oddać szacunek zmarłemu. Polskie państwo ze wszystkich tych egzaminów nie zdało ani jednego. Teraz władza ponosi tego konsekwencje. Na razie zresztą są one bardzo łagodne. Ale lawina ruszyła.

Media dostarczają nam coraz mniej informacji, a coraz bardziej pełnią rolę tożsamościową. Zwiększa się natomiast liczba tematów tabu, niekompetencja, nie odróżnia się tematów poważnych od niepoważnych. Gdzie kończy się niezależność dziennikarska, a zaczyna służalcza postawa wobec polityków?

Tam, gdzie zaczyna się wykorzystywać uznanych profesorów do udowadniania tezy o faszystowskich inspiracjach polskiej opozycji. Tam, gdzie zobowiązania towarzysko-zawodowe każą po sto razy zapraszać do studia radiowego lub telewizyjnego zwyczajnego chama ze słomą w butach i sieczką w głowie – byle atakował wrogów pani dziennikarki. A przede wszystkim tam, gdzie pojawia się świadomie wypowiadane kłamstwo, które służyć ma jednej opcji politycznej. Nie podoba mi się także sytuacja, gdy dziennikarz występuje pod logo partii politycznej. I uważam, że to jednak powód może nie do czerwonej, ale do żółtej kartki na pewno.

Jednym z wyznaczników niezależności mediów w III RP jest stosunek do katastrofy smoleńskiej. Jak można ocenić postawę i zaangażowanie dziennikarzy w tej sprawie?

Jedni zachowują się przyzwoicie i rozsądnie, inni na zawsze odchodzą w dziennikarski niebyt, zamykając oczy na wszelkie nowe ustalenia i fakty. Ale, jak już wspomniałem, są dziennikarze, i są funkcjonariusze. Mam wrażenie, że wciąż nie znamy przyczyn katastrofy, choć nie ulega dla mnie wątpliwości, że co najmniej część winy za tę wielką tragedię ponoszą Rosjanie. Ile i na jakim etapie – czas pokaże. Nie teraz, to za rok, nie za rok, to za dwa. Ale pokaże.

Są jeszcze media publiczne. Ile jeszcze „misji“ jest w ich misji?  Czy już to standard, że  wraz z nowymi wyborami przyjmować będą punkt widzenia zwycięzców?

Nie wiem, czy to standard, ale mam wrażenie, że obecna władza szykuje grunt pod zapowiadaną przez siebie prywatyzację TVP. Być może dotyczyć to będzie tylko Dwójki, ale autokary dla nowej ekipy na Woronicza grzeją już silniki. Czyli dziś - im gorzej w TVP, tym lepiej dla jej nabywców. Bo dzięki temu cena będzie niższa.

Kazimierz Kutz, Stefan Niesiolowski, Janusz Palikot a z drugiej strony celebryci Doda, Kuba Wojewódzki, Maria Czubaszek nie stronią od języka powszechnie uznanego za rynsztokowy. Czy „rzucanie mięsem” to jedyny sposób na istnienie w przestrzeni życia publicznego?  Czeka nas dalszy zalew chamstwa i prostactwa?

To zależy w dużej mierze od nas samych. Z nazwisk, które pan wymienił, przykro mi, żadne nie zasługuje na szersze omówienie. Właśnie po to, by nie zalewać czytelników chamstwem i prostactwem, odmawiam opinii na temat tych ludzi. Ich czas na szczęście mija.

 

Lepiej jest być chwalonym przez niewielu mądrych niż wykpionym przez wielu głupich.  #media #polityka #dziękujemyzawolność #góry #rower #sf #kino #kuchnia

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (37)

Inne tematy w dziale Polityka