Nietylko o gejach i lesbijkach, “Amber Gold” i zawiedzionych nadziejach lemingów mówi Robert Węgrzyn były poseł Platformy Obywatelskiej.
Adam Zawadzki: "Z gejami to dajmy sobie spokój, ale z lesbijkami, to chętnie bym popatrzył (…)” i ”Homoseksualistów należy izolować od dzieci zwłaszcza tych najmłodszych "- te zdania zamknęły Panu drogę kariery politycznej w partii Donalda Tuska. Nie żal tych wypowiedzi?
Robert Węgrzyn: Dzisiaj do tej sprawy podchodze już z dużym dystansem, a przede wszystkim mam komfort oceniania tamtych wydarzeń jako człowiek bezpartyjny. Jestem zdrowym normalnym mężczyzną, żyję w związku heteroseksualnym i jak każdy normalny facet lubie popatrzeć na kobiety. Tymbardziej że kobiety nas do tego zachęcają, czy powiedziałem coś nienaturalnego? Być może forma powtarzanego żartu pozostawiała wiele do życzenia. Chce przypomnieć, że moja wypowiedź tylko raz w całości została wyemitowana. Nie zmienia to mojego poglądu jeśli chodzi o patrzenie i inspiracje kobietami. Patrzyłem, patrzę i będę patrzył bo tak my mężczyźni jesteśmy przez naturę skonstruowani. To jest też dowód na to, że jestem ogromnie tolerancyjnym człowiekiem, choć próbowano ze mnie zrobić homofoba.Wypowiedź o izolowaniu homoseksualistów od dzieci szczególnie tych najmłodszych jest dużo poważniejsza. W momencie kiedy o tym mówiłem, tylnymi drzwiami wprowadzono do polskiego ustawodastwa prawną podstawę, iż pary homoseksualne mogą prowadzić rodzinne domy dziecka. Głosowaliśmy to wtedy w ramach międzynarodowego prawa prywatnego, a w PO wprowadzono dyscyplinę klubową. Nigdy bym za takim rozwiązaniem nie podniósł ręki. Zawsze tak jest, że łatwo decyduje nam się w trudnych sprawach wtedy, kiedy one same nas nie dotyczą. Inaczej wygląda sprawa jeśli dotykają one naszych najbliższych. Prosze zapytać posłów, kto do rodzinnego przedszkola prowadzonego przez dwóch homoseksualistów zaprowadziłby synka lub wnuka?
Poseł Grodzka jako ikona kobiecości. Robert Biedroń ekspertem od małżeństwa. Wanda Nowicka autorytetem w kwestii urodzin dzieci - m.in ci posłowie Ruchu Palikota starają się przesuwać granice tolerancji i wyznaczać nowe normy etyczne w Polsce. Powinniśmy się przygotować na inwazję poprawności politycznej jak dzieje się to na Zachodzie?
Przenosimy hurtem rozwiązania prawne z państw Europy Zachodniej nie patrząc na godność człowieka, szczególnie w tym przypadku małego człowieka. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Ten świat jest już urządzony w kwestiach naturalnych i nie trzeba go poprawiać. W państwie demokratycznycm nikt nie broni głoszenia swoich poglądów. Czasem mam wrażenie, że to prawa zdecydowanej większości w tym przypadku są zagrożone, a nie mniejszości. Jako obywatel nie mogę zaprotestować przeciw roznegliżowanym dwóm facetom na “Paradzie Równości” bo momentalnie jestem oceniany jako homofob a tak nie jest! Oczekuję tylko szacunku dla ludzi którzy nie chcą tego oglądać. To prawda, że rozwój cywilizacji i podnosząca się stopa życia wywołują u niektórych poczucie, że granice tolerancji powinny się przesuwać. Tolerować jednak nie znaczy akceptować wszystkiego. Można spowodować małymi kroczkami, wprowadzając coraz to odważniejsze przepisy prawa, że wśród społeczeństwa będzie przymus zwiększonej tolerancji, natomiast gorzej już będzie z akceptacją której niczym nie można wymusić. Pomimo tego uważam że dobrze się stało iż środowiska homoseksualne mają swoich przedstawicieli w parlamencie – zawsze trzeba rozmawiać.
Czy jednak spory światopoglądowe i przyzwolenie na działanie piewców języka nienawiści Palikota, Niesiołowskiego, Kutza, oraz straszenie powrotem do władzy "złego Kaczora" to jedyny pomysł partii rządzącej na zdobycie głosów wyborców? Gdzie podziały się kwestie gospodarcze i wolnościowe, które głosiła Platforma?
Posiadam konfort wypowiedzi niezleżnej, gdyż nie jestem związany z PO ani PiS. Spory światopoglądowe są obecne w polityce. Problem w tym, że język debaty politycznej w tych właśnie sporach przybiera zbyt agresywną postać. Najlepszą obroną jest atak, wiedzą o tym bulterierzy zarówno z jednej jak i drugiej strony. Sprawy światopoglądowe są nośne, budzą wiele emocji co wyzwala dodatkową agresję. Pozatym zawsze dotyka to kwesti religii i kościoła - to dodatkowo wzmaga emocje. Jeśli chodzi o zdobywanie głosów “językiem nienawiści” myślę, że społeczeństwo już nie da się złapać na plewy. Ten język przegra z rzeczowymi argumentami. Oceniając rządy obu premierów myślę że w kwestiach gospodarczych, infrastrukturalnych, inwestycyjnych rząd Donalda Tuska ma większe osiągnięcia od jego poprzednika. Jednak kilka decyzji kolalicji PO-PSL jest niewybaczalnych np. takich jak OFE i przeniesienie części składek do ZUS, ale także źle przygotowana reforma szkolnictwa z sześciolatkami, brak reformy finansów publicznych, utrzymywanie wysokiego zatrudnienia w administracji publicznej, brak noweli ustawy o zamówieniach publicznych, brak gruntownej reformy wymiaru sprawiedliwości oraz niezatapialny KRUS. Natomiast wydaje mi się że rząd Jarosława Kaczyńskiego lepiej sobie radził z polityką prorodzinną i kwestiami socjalnymi. Te działania wynikały jednak z programu PiS.
Afera "Amber Gold" kolejny raz pokazała, że styk polityki z biznesem bywa niebezpieczny. Zwłaszcza dla lokalnych polityków PO i syna premiera. Czy to początek końca kariery Donalda Tuska?
Nie ma państwa gdzie nie istniałby styk polityki i biznesu. Jeżeli myślimy inaczej, to albo jesteśmy w błędzie albo zakłamujemy rzeczywistość. Trzeba wskazać punkty styczne tych dwóch sfer i jasno je nakreślić. Moim zdaniem premier niewiedział o wszystkich działaniach swojego syna, tak jak my pewnie nie wszystko wiemy co robią nasze dzieci. Zdecydowanie opowiadam się za wyjaśniem sprawy “Amber Gold”, nawet gdyby spowodowało to polityczne trzęsienie ziemi. Zastanawia mnie inna sprawa i tu należy szukać przyczyn. Jak firma może nie składać sprawozdania finansowego przez trzy lata i nie ponosić konsekwencji? Ktoś brał za to pieniądze. Aparat państwa zawiódł trzeba to sobie jasno powiedzieć, organy powołane zarówno do kontroli, a także nadzoru w tym przypadku nie sprawdziły się. Za konkretnymi działaniami aparatu państwa stoją konkretni ludzie, w tym także prokuratorzy I pracownicy urzędów skarbowych. Także rola Prokuratora Generalnego jest tu zastanawiająca. Przypomnę, że otrzymał on informację w maju 2012 roku i w zasadzie nic z tym nie zrobił. Prokuratorzy w Polsce tak naprawdę nie odpowiadają za swoje decyzje, bazujemy na stalinowskim modelu prokuratury, a rząd nie garnie się do zmiany tego stanu rzeczy. Potrzebna instytucja sędziego śledzczego, który nadzorowałby działania prokuratorów. Wyraźnie widać, że premier ma obawy jak ta sprawa się zakończy. Jestem także ciekaw jaka byłaby decyzja premiera Tuska gdyby podobny “problem” dotknął szeregowego posła PO lub np. dziecka Grzegorza Schetyny?
Czyli premier Tusk przy dużym poparciu spolecznym i wsparciu mediów zawiódł oczekiwania statystycznego leminga?
Oczekiwania były zdecydowanie większe. Nie wszystkie decyzje, a raczej ich brak, można uzasadniać skutkami budżetowymi. Kilka poważnych decyzji które nie obciążały budżetu, a wręcz podniosły by jego sprawność Donald Tusk mógł podjąć. Dlaczego tego nie zrobił? Polityka to nie dwa naczynia połączone, lecz zdecydowanie więcej. Pewnie dlatego, że przy dużej prędkości można zwyczajnie wylecieć na zakręcie. No chyba, że ma się zdolności do kontrolowanego poślizgu, ale to wyższa szkoła jazdy. Prosze zwrócić uwagę że niewielkiej ilości rządów w Europie udało się sprawować ciągłą władzę przez dwie kadencje, nawiasem mówiąc w trudnych czasach gospodarczych. Zdaje sobie sprawę, że to jest ogromnie trudne zadanie.
Paweł Kukiz ruszył z akcją Zmieleni.pl. Sam startował pan jako niezależny kandydat w wyborach do Senatu. Czy sztandarowe hasło PO ma jeszcze sens i doczeka się debaty publicznej?
W 2004 roku kiedy wstępowałem do PO jednymi z pomysłów na uzdrowienie życia publicznego były JOW-y i zniesienie immunitetu poselskiego. Po obietnicach wyborczych nic praktycznie nie pozostało Dlatego popieram Pawła Kukiza w jego działaniach. Już niedługo przyjeżdża do Kędzierzyna-Koźla. Będziemy wspólnie promować i namawiać innych do poparcia tego projektu. Debata publiczna na ten temat ze zrozumiałych wzgędów będzie zadaniem trudnym. W Polsce w interesie żadnego lidera partii nie leży poparcie JOW-ów. Liderzy partii obawiają się w przypadku jednomandatowych okręgów wyborczych iż odpowiednia liczba posłów nie zasiądzie w parlamencie i nie będzie rzeczywistym odbiciem notowań tych partii.
Co robi Robert Węgrzyn na politycznej emeryturze? Czy wróci jeszcze do aktywnej polityki?
Robert Węgrzyn jest aktywny politycznie w swoim regionie pomimo że nie należy do żadnej partii. Przygotowuję się do wyborów samorządowych, rozważam kandydowanie na prezydenta Miasta Kędzierzyna-Koźla, myślę że nie jestem bez szans.
Zobacz też:
"W sieci opinii" - Były poseł PO: Rząd Jarosława Kaczyńskiego lepiej sobie radził
Lepiej jest być chwalonym przez niewielu mądrych niż wykpionym przez wielu głupich.
#media #polityka #dziękujemyzawolność #góry #rower #sf #kino #kuchnia
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka