Adam Zawadzki Adam Zawadzki
1088
BLOG

Adam Bielan: Trudne jest budowanie opozycji poza PiS

Adam Zawadzki Adam Zawadzki Polityka Obserwuj notkę 8

Europoseł Adam Bielan o "sukcesie" premiera Tuska i Polski na Euro2012, stosunkach polsko-amerykańskich i tym, czy wróci do polityki krajowej.


Adam Zawadzki: Euro2012 miało być dla polskiej reprezentacji turniejem marzeń, a dla wszystkich Polaków i „cywilizacyjnym skokiem”.  Miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze. Reprezentacja tradycyjnie odpadła w fazie rozgrywek grupowych, a zamiast wspaniałych autostrad i lotnisk mamy nieustanną „Polskę w budowie”.  Czy tak jak oznajmia premier Tusk i media „wszyscy Polacy są zwycięzcami”?


Adam Bielan: Sukcesem Polaków było przede wszystkim samo przyznanie prawa do organizacji turnieju Euro 2012 w naszym kraju. Przypomnę, że miało to miejsce m.in. dzięki pełnemu zaangażowaniu rządu Jarosława Kaczyńskiego, a w Cardiff gdzie podejmowano decyzję, zabiegał o to prezydent Lech Kaczyński. Jeśli chodzi o ocenę startu naszej reprezentacji to musi być ona niestety negatywna. Nie wykonaliśmy planu minimum, jakim było wyjście z najsłabszej grupy turnieju. Na największą pochwałę zasługują kibice, którzy stworzyli niepowtarzalną atmosferę. To dzięki nim w relacjach zagranicznych mediów dominowały pozytywne oceny.

Przygotowania do organizacji Euro 2012 kolejny raz ukazały słabość i niesprawność gabinetu Donalda Tuska. W 2007 rząd PO zapowiedział wybudowanie 4 tys. km nowych dróg, skończyło sie na jedynie 600. Oddano tylko inwestycje niezbędne do rozegrania turnieju, a więc nowe terminale lotnicze oraz stadiony. Rząd odniósł za to duży sukces PR-owy, skutecznie obniżając oczekiwania mediów do przejezdności odcinka autostrady A2.

Wróćmy do polityki międzynarodowej. Ponad 30 tys. osób podpisało list do prezydenta Baracka Obamy w sprawie umiędzynarodowienia śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Czy istnieją przesłanki by ta incjatywa osiągnęła sukces?

W Stanach Zjednoczonych w decydującą fazę wkracza właśnie kampania prezydencka. Wzrasta więc możliwość wywarcia presji na ubiegającego się o reelekcję Baracka Obamę oraz kandydata republikanów Mitta Romneya. Niestety Polonia amerykańska wciąż nie jest jednak traktowana przez główne partie polityczne w należyty sposób. Jeżeli inicjatywa ta ma być skuteczna, oprócz zaangażowania rodaków i polityków Prawa i Sprawiedliwości konieczna jest jeszcze silna akcja polskiej dyplomacji.

Prezydent USA ostatnio zasłynął również wypowiedzią „o polskich obozach śmierci”. Czy nasz dyplomacja nie powinna przy okazji „wpadki” Baracka Obamy iść za ciosem i wykorzystać tej odpowiedzi w dużej kampanii upowszechniającej na świecie prawdę historyczną? Jak ocenia pan obecne relacje polsko-amerykańskie?

Relacje polsko-amerykańskie są najgorsze od lat. Wynika to po części z działań obecnej administracji amerykańskiej, która me inne priorytety niż administracja prezydenta Busha. Winę za ten fakt, ponosi jednak także strona polska. Jako, że nie jesteśmy najważniejszym krajem z punktu widzenia Waszyngtonu, musimy znacznie aktywniej zabiegać o swoje interesy. Wypowiedź Baracka Obamy o „polskich obozach śmierci” powinna być impulsem do aktywnej kampanii polskiej dyplomacji oraz przedstawicieli Polonii. W Stanach Zjednoczonych powinniśmy brać przykład ze świetnie zorganizowanych środowisk żydowskich, które poprzez aktywyny udział w polityce amerykańskiej są bardzo pomocne dla państwa izraelskiego.

Rząd Donalda Tuska mocno zrewidował politykę Polski wobec USA, kierując swe dyplomatyczne zabiegi w kierunku UE. W znacznym stopniu opierając je wizerunkowo na kontaktach z premiera Tuska z Angelą Merkel. Czy takie rozwiązania w dłuższej perspektywie są dla nas korzystne?


Sądzę, że taka polityka premiera Tuska wynika przede wszystkim z jego relacji osobistych z Angelą Merkel, a nie z głębszego strategicznego namysłu. Bardzo często wypełniamy w Brukseli funkcje usługowe dla Niemiec nie otrzymując wiele w zamian. Przykładowo, w najważniejszych dla nas sprawach energetycznych, takich jak budowa gazociągu północnego czy zmiana zabójczej dla naszego przemysłu polityki klimatycznej nie możemy liczyć na Berlin. Najpoważniejszym testem tych relacji będą zbliżające się negocjacje dotyczące tzw. perspektywy finansowej na lata 2014-20.

Radosław Sikorski, Kazimierz Marcinkiewicz, Joanna Kluzik-Rostkowska czy wreszcie pana dobry kolega Michał Kamiński są doskonałymi przykładami, że od miłości do nienawiści zwłaszcza w  polityce jest jeden krok. Jak można ocenić tego typu postawy? Czy przyjaźń i lojalność w polityce jest opłacalna? 

Nie odbieram nikomu prawa do zmiany poglądów politycznych. Naturalne jest jednak, że zawsze będą się pojawiać pytania o motywy takiego działania. Poza tym uważam, że gdy się z kimś długo współpracowało, to nie przystoi agresywna krytyka tej osoby. Również dlatego powstrzymam się od oceny działań moich byłych kolegów.

Pozostańmy na chwile w kręgu „języka nienawiści”. Na polskiej scenie politycznej takie osoby jak Stefan Niesiołowski, Janusz Palikot czy Kazimierz Kutz królują w mediach. Czy polityków stać jeszcze na merytorykę wypowiedzi? Czy owładnęła nimi mania pustego PR-u i kolejnych notowań sondażowych?


Niestety duża część naszych rodzimych mediów promuje agresywne zachowania. Co więcej, agresja ta pochodzi bardzo często ze strony obozu rządowego i jest skierowana do opozycji. W latach 2005-2007 przekonywano nas, że media muszą być krytyczne wobec rządu i stosować taryfę ulgową wobec opozycji, tymczasem dziś jest dokładnie odwrotnie.

PJN jak wieszczył europoseł Marek Migalski miał zdobyć 11 % poparcia.  Wyborcy pokazali jednak „rozłamowcom” czerwona kartkę. Podobną drogą co PJN podąża również  „Solidarna Polska” Zbigniewa Ziobro.  Z kolei Marek Jurek i „Prawica RP” podpisało porozumienie z PiS.  Może po prawej stronie sceny politycznej nie da się zgnieść duopolu PiS – PO?

Te sytuacje pokazują, że bardzo trudne jest budowanie opozycji wobec Platformy Obywatelskiej poza Prawem i Sprawiedliwością. Obóz rządowy ma ogromną „siłę przyciągania”, której wielu, co czas pokazał, trudno było sie oprzeć.

Gdy patrzy pan na politykę z dystansu. Kto i dlaczego jest lepszym strategiem Donald Tusk czy Jarosław Kaczyński?

Obaj politycy zdecydowanie zdominowali polską scęną polityczną. Ponieważ są wciąż aktywni ocenić ich skuteczność będziemy więc mogli dopiero za kilka lat. Myślę, że zarówno dla Jarosława Kaczyńskiego jak i Donalda Tuska, ważną datą w tym względzie będzie rok 2015, w którym odbędą się wybory prezydenckie i parlamentarne.

Czy niezależny europoseł Adam Bielan chciałby wrócić do polityki krajowej?

W polityce europejskiej dzieje się wiele istotnych rzeczy, ale oczywiście najważniejsze decyzje dotyczące naszego kraju zapadają w Waszawie. Chciałbym aby w najbliższych wyborach prawica wypadła jak najlepiej.

Lepiej jest być chwalonym przez niewielu mądrych niż wykpionym przez wielu głupich.  #media #polityka #dziękujemyzawolność #góry #rower #sf #kino #kuchnia

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka