W Sankt Petersburgu doszło do wybuchu bomby w metrze. Co najmniej 10 osób zginęło, 50 jest rannych - podała rosyjska agencja Interfax. Liczba ofiar będzie jednak wzrastać.
O wybuchu w metrze został poinformowany prezydent Władimir Putin. Według prezydenckich służb, brane są pod uwagę różne motywy tragedii - w tym akt terrorystyczny. - Rozmawiałem z szefem naszych służb specjalnych, pracują nad ustaniem przyczyn eksplozji. Przyczyna nie jest znana. Jest za wcześnie - oświadczył Putin.
Wszystkie stacje metra w Petersburgu zostały zamknięte. Do wybuchu doszło w dwóch wagonach między stacjami metra - Siennaja Płoszczad oraz Technologiczeskij Institut. Wśród rannych są dzieci. Do zamachu doszło ok. godziny 14.30 czasu lokalnego. Prawdopodobnie nie był to atak samobójczy - ktoś podrzucił do wagonów ładunki wybuchowe z ostrymi narzędziami. Na jednej z petersburskich stacji - Płoszczad Wosstanija - służby odnalazły ładunek, który nie eksplodował - podały rosyjskie agencje informacyjne.
W Sankt Petersburgu przebywa dziś Władimir Putin, gdzie miał spotkać się z prezydentem Białorusi, Aleksandrem Łukaszenką. Kondolencje Federacji Rosyjskiej złożyło polskie MSZ. - Jesteśmy wstrząśnięci wydarzeniami w Petersburgu. Przekazujemy kondolencje i wyrazy solidarności bliskim ofiar. Konsul RP pozostaje w kontakcie z lokalnymi służbami i wyjaśnia, czy wśród ofiar wybuchu są obywatele RP.
Rosyjska prokuratura generalna potwierdziła, że eksplozja była rezultatem zamachu terrorystycznego.
Zobacz film, nagrany kilka minut po wybuchu w petersburskim metrze
Źródło: Youtube
© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.
GW
Inne tematy w dziale Polityka