Wybory Prezydenta RP 2025 - kampania. Konferencja prasowa wicemarszałkini Senatu, kandydatki Lewicy w zbliżających się wyborach prezydenckich Magdalenya Biejat w Inowrocławiu, 4 bm. (ad) PAP/Tytus Żmijewski
Wybory Prezydenta RP 2025 - kampania. Konferencja prasowa wicemarszałkini Senatu, kandydatki Lewicy w zbliżających się wyborach prezydenckich Magdalenya Biejat w Inowrocławiu, 4 bm. (ad) PAP/Tytus Żmijewski

Nie tak miała wyglądać konferencja Magdaleny Biejat. Wpadka kandydatki Lewicy

Redakcja Redakcja Wybory Obserwuj temat Obserwuj notkę 24
Magdalena Biejat, kandydatka Lewicy na prezydenta, odwiedziła w piątek Płock. Wizyta, która miała wzmocnić przekaz kampanijny, została przyćmiona przez niefrasobliwość sztabu. Samochód towarzyszący kandydatce zaparkowano na zakazie tuż przy Starym Rynku. Biejat próbowała wyjaśnić dziennikarzom, że chodziło jedynie o szybkie rozładowanie rzeczy. Problem w tym, że „chwila” trwała już co najmniej 20 minut.

Lewica przeciw zmianom w składce zdrowotnej

Wizyta w Płocku zbiegła się z głosowaniem w Sejmie nad nowelizacją ustawy o składce zdrowotnej dla przedsiębiorców. Podczas briefingu Biejat ostro skrytykowała uchwalone przepisy, twierdząc, że zmiany mogą zaszkodzić publicznej ochronie zdrowia. Jej zdaniem, przedsiębiorcy już teraz korzystają z wielu ulg i nie potrzebują kolejnych przywilejów kosztem pacjentów.

– Platforma Obywatelska, Trzecia Droga i Konfederacja wspólnie rozmontowują resztki systemu zdrowia. Nie da się tego inaczej nazwać – mówiła Biejat, zapowiadając działania Lewicy w Senacie, które mają na celu zablokowanie reformy.


Niewygodne pytanie na konferencji. Dziennikarz zawstydził Magdalenę Biejat

W trakcie konferencji jeden z dziennikarzy zapytał kandydatkę o powód złamania przepisów drogowych. – Zatrzymaliśmy się tylko na moment, żeby rozładować rzeczy – odpowiedziała Biejat. Gdy dziennikarz zwrócił uwagę, że samochód stoi tam już od 20 minut, odpowiedziała: – Nie powinno tak być. Zaraz go przestawimy.

Biejat: Skorzystają najbogatsi

Kandydatka podkreśliła, że zmiany uderzą w system ochrony zdrowia, który już teraz jest dramatycznie niedofinansowany. Jej zdaniem reforma nie przyniesie realnych korzyści drobnym przedsiębiorcom, takim jak szewcy czy kwiaciarki, a jedynie tym najlepiej zarabiającym.

– Osoba prowadząca działalność i zarabiająca 10 tys. zł zyska może 200 zł miesięcznie. Ale ci, którzy mają dochody rzędu 50 tys. zł i więcej, zyskają znacznie więcej – mówiła Biejat. – To oni powinni solidarnie dokładać się do budżetu ochrony zdrowia – dodała.


Co zakłada nowelizacja

Reforma ma wejść w życie z początkiem 2026 roku i kosztować budżet 4,6 mld zł. Ministerstwo Finansów szacuje, że skorzysta z niej około 2,5 mln przedsiębiorców. Nowelizacja wprowadza dwuelementową podstawę wymiaru składki – część ryczałtową i część procentową, zależną od dochodu.

Przedsiębiorcy na skali lub podatku liniowym zapłacą 9 proc. od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia oraz 4,9 proc. od nadwyżki powyżej 1,5-krotności przeciętnej pensji. W przypadku rozliczających się ryczałtem, druga część składki wyniesie 3,5 proc. od przychodu przekraczającego trzykrotność średniego wynagrodzenia. Zlikwidowana zostanie także możliwość odliczania składki zdrowotnej od podatku dochodowego.

Choć Sejm przegłosował ustawę (213 głosów „za”, 190 „przeciw”, 25 wstrzymujących się), część koalicji rządowej zgłaszała zastrzeżenia. Senat ma teraz możliwość zablokowania kontrowersyjnych przepisów – a Lewica już zapowiada, że będzie do tego dążyć.


na zdjęciu: Wybory Prezydenta RP 2025 - kampania. Konferencja prasowa wicemarszałkini Senatu, kandydatki Lewicy w zbliżających się wyborach prezydenckich Magdaleny Biejat. fot. PAP/Tytus Żmijewski

Red.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj24 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Polityka