Program rządowy mający wspierać rodziców dzieci między 1. a 3. rokiem życia działa, jak chce. Mimo zapewnień ZUS-u o regularności wypłat, opóźnienia otrzymywanych świadczeń stały się powszechnym problemem rodziców. A ceny opieki nad najmłodszymi poszybowały w górę.
Program „Aktywny rodzic” z założenia ma ułatwiać godzenie zadań rodzicielskich z aktywizacją zawodową. Zakłada on trzy rodzaje świadczeń. Pierwsze świadczenie w wysokości 1500 zł przysługuje pracującym rodzicom. Drugie świadczenie tej samej wysokości przysługuje rodzicom, których dziecko uczęszcza do żłobka (w tym przypadku kwota w wysokości 1500 zł wysyłana jest na konto placówki).
Trzecie najniższe świadczenie w wysokości 500 zł przysługuje rodzicom niespełniających powyższych warunków. Program ruszył 1 października 2024 roku, a rząd zapewniał o cykliczności i regularności wypłat. Zarówno na stronie ZUS-u, jak i Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej czytamy, że świadczenia za miesiąc poprzedni na dzieci uczęszczające do żłobka wypłacane są 20. dnia każdego miesiąca, a pozostałe świadczenia za miesiąc poprzedni ostatniego dnia roboczego każdego miesiąca. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej.
Ceny żłobków w górę
Już w październiku 2024 Dziennik Gazeta Prawna poinformował, że najczęściej wybieranym świadczeniem przez polskich rodziców (stanowiącym niemal połowę z 300 tys. złożonych wniosków) jest świadczenie „Aktywnie w żłobku”. W konsekwencji samorządy zdecydowały się na podniesienie czesnego w placówkach do 1500 zł, czyli maksymalnej kwoty rządowego dofinansowania. "Część samorządów już podjęła uchwały o zwiększeniu czesnego do 1500 zł. To górna granica, która sprawia, że rodzice będą płacić jedynie za wyżywienie i ewentualnie za dodatkowe zajęcia, które oferuje placówka – powiedział „DGP” Robert Wilczek, prezes I Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Publicznych i Niepublicznych Żłobków i Klubów Dziecięcych.
I tak, według gazety, czesne poszybowało w górę m.in. w Kołobrzegu, gdzie przed wejściem w życie programu wynosiło 430 zł, w gminie Wieruszków, gdzie wynosiło 300 zł lub w Zambrowie, gdzie wynosiło 600 zł. We wszystkich tych miejscach w październiku 2024 roku kwota czynszu wzrosła do 1500 zł. Rodzice, których świadczenie nie przyszło na czas, muszą zakładać za żłobek z własnej kieszeni.
- Za żłobek syna założyliśmy kwotę w wysokości dwumiesięcznego czynszu- mówi mama 1,5- rocznego chłopca spod Warszawy. - Uzyskaliśmy informację, że świadczenie na pewno zostanie wyrównane, a pani dyrektor obiecała, że kiedy tak się stanie, placówka odda nam kwotę, którą założyliśmy.
Aktywnie w pracy
Aby otrzymać świadczenie w wysokości 1500 zł na dziecko, które nie uczęszcza do żłobka, oboje rodzice muszą pracować, zarabiając indywidualnie co najmniej połowę minimalnej krajowej, czyli 2333 zł brutto. Muszą także odprowadzać odpowiednie składki, co oznacza, że umowy o dzieło nie są akceptowane przez program. - Musiałam zrezygnować z części „dzieł”, które do tej pory wykonywałam i skupić się na comiesięcznej realizacji umowy-zlecenia, by móc ubiegać się o świadczenie- mówi mama 2-letniej dziewczynki z Warszawy.
- Wymagało to sporej reorganizacji mojej pracy. Z pieniędzy z programu „Aktywny rodzic” mieliśmy opłacać opiekunkę, której koszt wynosi 40 zł za godzinę. Jednak uwzględnianie środków ze świadczenia w comiesięcznym budżecie jest niemożliwe, bo środki nie przychodzą na czas. Pod koniec marca opóźnienie w wypłacie świadczenia wynosiło trzy miesiące, a na infolinii ZUS-u nie byłam w stanie dowiedzieć się niczego konkretnego, w końcu jeden z urzędników poinformował mnie o możliwości wszczęcia „interwencji”. Po dwóch tygodniach na moje konto internetowe przyszła lakoniczna wiadomość, iż postępowanie w mojej sprawie umorzono, a środki będą wypłacane. Ale kiedy? Tego, już nie napisano.
Telefon do ZUS-u
Infolinia ZUS-u funkcjonuje od poniedziałku do piątku w godzinach 7.00-18.00 pod numerem: 22 560 16 00. By uzyskać połączenie z konsultantem, potrzeba cierpliwości, gdyż czas oczekiwania może trwać nawet 30 minut. Jeśli wypłata świadczenia jest opóźniona, wnioskodawca pytający o status swojego wniosku, prawdopodobnie dowie się od konsultanta, że wniosek jest weryfikowany. W takiej sytuacji może poprosić o interwencję, która powinna przyspieszyć, a przynajmniej zwrócić uwagę pracowników ZUS-u na ten konkretny zaległy wniosek.
W ostatnich miesiącach w przestrzeni medialnej pojawiło się wiele komentarzy prasowych pracowników ZUS-u, którzy odnosili się do opóźnień w wypłacie środków, tłumacząc je najczęściej koniecznością weryfikacji wniosków i błędami popełnianymi przez wnioskodawców przy ich składaniu.
Najobszerniej sprawę opisało Radio Tczew po rozmowie z pomorskich rzecznikiem ZUS-u. Poinformował on, że wiele wniosków wymaga postępowania wyjaśniającego, ponieważ rodzice i opiekunowie składający wnioski, często popełniają błędy takie, jak: brak podania numeru pesel swojego lub dziecka, złożenie wniosku na dwa różne świadczenia z tego samego programu, podanie błędnych danych placówki lub złożenie wniosku na to samo dziecko przez obojga rodziców.
Co jednak z sytuacjami, w których wnioski złożono prawidłowo, a mimo to świadczenie przychodzi z kilkutygodniowym opóźnieniem? Nasuwa się również pytanie, dlaczego Ministerstwo oraz ZUS, obiecując regularność wypłat, nie wzięli pod uwagę faktu, że na weryfikację wniosków potrzeba czasu? Czy wkrótce sytuacja zostanie ustabilizowana i przelewy rzeczywiście będą następować o czasie? Te wszystkie pytania zadaliśmy rzecznikowi ZUS. Czekamy na odpowiedź.
Jeżeli korzystacie z programu Aktywny Rodzic i chcecie się podzielić swoimi doświadczeniami, zapraszamy do kontaktu z nami. Możecie się z nami skontaktować, pisząc na ten adres: sekretariat@salon24.pl
Fot. Unsplash/Alexander Dummer
Marianna Fijewska
Inne tematy w dziale Gospodarka