Roman Giertych postanowił wejść na mównicę w trakcie końcówki wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS apelował o zwołanie Konwentu Seniorów, by omówić kwestię traktownia Anny W. w areszcie, podejrzanej o korupcję ws. RARS, a także przesłuchania Barbary Skrzypek i wypuszczenia z więzienia Ryszarda Cyby. Roman Giertych wszedł na mównicę po tym, gdy usłyszał od Kaczyńskiego, że jest "sadystą". Niewiele zabrakło, by doszło do przepychanek.
Gorąco w Sejmie. Giertych awanturował się z Kaczyńskim
Jarosław Kaczyński w krótkim wystąpieniu w Sejmie zaapelował o zwołanie Konwentu Seniorów. - Po to, by zbadać humanitaryzm w demokracji walczącej - powiedział, nazywając przy okazji Romana Giertycha "sadystą".
Prezes PiS wspomniał o traktowaniu podejrzanej Anny W., trzymanej w areszcie od 2 miesięcy. Była współpracowniczka premiera Mateusza Morawieckiego ma 13-letniego syna ze spektrum autyzmu. Jej mecenasi twierdzą, że brak kontaktu z dzieckiem spowodował regres w terapii oraz próbę samobójczą u nieletniego. Prokuratura będzie wnioskowała o pieczę sądową nad chorym chłopcem.
Roman Giertych pisał na portalu X, że gdyby kobieta przyjęła postawę Tomasza Mraza, który jest świadkiem koronnym w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości, to nie byłoby problemu z pozostaniem w domu i opieką nad niepełnosprawnym dzieckiem.
"Morderca, morderca"
Roman Giertych nie wytrzymał i poczuł się wywołany do tablicy. Wdarł się na mównicę sejmową. - Usiądź, Jarku - powiedział. - Nie jesteśmy na ty, łobuzie - odparł Kaczyński. - Nie jesteśmy na ty, a muszę powiedzieć, że jesteśmy spowinowaceni. Tak, jesteśmy dalekimi krewnymi - krzyczał poseł KO, stojąc obok prezesa PiS. Wtedy Giertycha otoczyli posłowie PiS i krzyczeli: "morderca, morderca".
Wicemarszałek z PSL Piotr Zgorzelski zaapelował o opuszczenie mównicy przez parlamentarzystów. Zarządził też 10 minut przerwy na ochłonięcie z emocji.
Fot. Prezes PiS Jarosław Kaczyński/PAP/Roman Giertych/screen
Red.
Inne tematy w dziale Polityka