Czarne chmury nad PiS i walka o każdą złotówkę
Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła sprawozdanie finansowe komitetu PiS z wyborów parlamentarnych. Podział głosów w PKW podczas głosowania był następujący: pięć "za", trzy "przeciw", jeden wstrzymujący się. Przewodniczący Państwowy Komisji Wyborczej wstrzymał się od głosu.
Formacja Jarosława Kaczyńskiego po decyzji PKW zaczęła działać, by jakkolwiek przetrwać ten ciężki okres. W internecie pojawiła się zbiórka pieniędzy, na którą mogą wpłacać wszyscy sympatycy. Polecenia dostali również parlamentarzyści PiS, którzy mają wspierać partię finansowo przez darowizny. Posłowie i senatorowie będą miesięcznie wpłacać minimum tysiąc złotych, posłowie do Parlamentu Europejskiego minimum 5 tys. zł.
Ciężko będzie coś zmienić
Decyzję SN oraz działania rządzących w tej sprawie przewiduje Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS w rozmowie z WP. – My przewidujemy, że nawet jeżeli wyrok Sądu Najwyższego będzie dla nas korzystny, to rządzący go nie uznają. To będzie ciekawa rozgrywka na poziomie PKW, jak zachowa się tych pięciu członków z nadania obecnej władzy. Na pewno nie mamy, jak tamta strona, sponsorów, którzy mają duże pieniądze – ocenił polityk.
– Odwołamy się do opinii publicznej, jak to już zrobiliśmy. Im chodzi o to, żeby obniżyć szanse kandydata PIS i nieuczciwie wygrać wybory prezydenckie. Chcą domknąć system. Muszą spełnić te warunki, na jakich otrzymali wsparcie ze strony Berlina, mówiąc wprost, na przykład wepchnąć Polskę do strefy euro – dodał w rozmowie z WP.
PiS nie ma pieniędzy
Błaszczak został również zapytany o nastroje w partii przed wyborami prezydenckimi. – Co tu dużo mówić… Są złe, mamy świadomość tego, że nie zrekompensujemy darowiznami tych wydatków, które należałoby ponieść, żeby kandydat Prawa i Sprawiedliwości miał równe szanse wyborcze z kandydatem "koalicji 13 grudnia".
Błaszczak został zapytany o innych kandydatów, którzy mogliby powalczyć w wyborach prezydenckich. W ostatnich dniach głośno mówi się o byłej premier Beacie Szydło, ale jest to daleka perspektywa, ponieważ nie po drodze jej z prezesem partii Jarosławem Kaczyńskim.
– Tak, bierzemy pod uwagę również takich kandydatów. Będziemy mieli jednak utrudnione zadanie, żeby zamówić kolejne badania, dlatego że nie mamy jak ich sfinansować. Na razie te darowizny, które otrzymujemy, musimy przeznaczać na spłatę kredytów, które zaciągnęliśmy na poprzednie wybory – odpowiedział polityk dziennikarzom WP.
MP
Na zdjęciu Jarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak. Fot. PAP/Szymon Pulcyn
Czytaj dalej:
Komentarze
Pokaż komentarze (112)