Czas na futbol! - to hasło, które powinno wybrzmieć w szatni z ust Czesława Michniewicza tuż przed meczem z Francją. Reprezentacja Polski może w nie efektownym stylu, ale z pewnością efektywnie zrealizowała swój plan na Mistrzostwach Świata. Mecz z "Trójkolorowymi" powinien pokazać jednak zupełnie inną reprezentację, ponieważ i tak nie mamy nic do stracenia.
Reprezentacja Polski pierwszy raz od 36 lat awansowała z grupy Mistrzostw Świata. Gra biało-czerwonych pozostawiła jednak wiele do życzenia. Nie potrafimy się cieszyć z historycznego awansu, a pomagają nam w tym z pewnością eksperci i komentatorzy, którzy "nie pozostawiają suchej nitki" na grze podopiecznych Czesława Michniewicza.
Polska - Francja. Mecz bez presji
Zwycięski remis z Meksykiem (0:0), pokonanie Arabii Saudyjskiej (2:0) oraz porażka z Argentyną (0:2) - te mecze dały nam awans do fazy pucharowej mundialu po ponad 36 latach. Patrząc na wyniki możemy powiedzieć: "super, mamy reprezentację, która w końcu coś znaczy", gorzej zaczyna się robić, jeżeli wspomniane mecze oglądaliśmy.
Reprezentacja Polski w żadnym z tych meczów nie pokazała nic, co może świadczyć o jej sile. Jest na to jednak jakieś wytłumaczenie - CEL. Czesław Michniewicz przed wyjazdem do Kataru mówił jasno: "Naszym pierwszym celem jest wyjście z grupy". Można powiedzieć więc, że selekcjoner plan minimum wykonał, a co dalej?
No właśnie, dalej jest "zabawa piłką". Mecz 1/8 to przysłowiowy "mecz o wszystko", albo wygrywasz i awansujesz dalej, albo przegrywasz i odpadasz. Nie ma już tych pytań w głowach trenera oraz zawodników, "czy możemy stracić bramkę? czy możemy dostać żółtą kartkę?", jak przy meczu z Argentyną. Jesteśmy tylko i wyłącznie zdani na siebie, a to jest idealny moment, żeby w końcu zagrać w piłkę, a nie w szachy.
O odmienionej reprezentacji na mecz z Francją mówił również Czesław Michniewicz na oficjalnej konferencji FIFA. – Awansowaliśmy i teraz chcemy zagrać inaczej. Taki mamy plan, ale zobaczymy, co wydarzy się na boisku. To jest mecz o być albo nie być, przegrywający odpada – powiedział selekcjoner.
Jak zagramy z "Trójkolorowymi"?
Większych zmian personalnych w podstawowej "jedenastce" biało-czerwonych raczej się nie spodziewamy.
W bramce fenomenalnie spisuje się Wojciech Szczęsny. Z kolei obronę tworzę: Bartosz Bereszyński, Jakub Kiwior, Kamil Glik i Matty Cash. W defensywie z pewnością wyróżnia się obrońca UC Sampdoria, który od początku turnieju zmaga się z urazem mięśniowym, ale powinien być gotowy na mecz z "Trójkolorowymi".
Jeżeli chodzi o pomocników to raczej tak jak przy meczu z Argentyną i Arabią Saudyjską powinni zacząć: Piotr Zieliński, Grzegorz Krychowiak, Krystian Bielik i Przemysław Frankowski. Z kolei w ataku Roberta Lewandowskiego będzie wspierał Arkadiusz Milik, który biorąc pod uwagę stawkę meczu, doświadczenie oraz grę na francuskich boiskach przewyższa Karola Świderskiego.
Według francuskich mediów rewolucji nie będzie też w składzie Trójkolorowych. Powołując się na swoje źródła, "L'Equipe" przewiduje, że obrońcy tytułu zagrają z Polską w takim samym zestawieniu, jak przeciwko Danii w fazie grupowej.
Przewidywane składy na mecz Polska - Francja:
Polska: Wojciech Szczęsny - Bartosz Bereszyński, Jakub Kiwior, Kamil Glik, Matty Cash - Piotr Zieliński, Grzegorz Krychowiak, Krystian Bielik, Przemysław Frankowski - Arkadiusz Milik, Robert Lewandowski.
Francja: Hugo Lloris - Jules Kounde, Raphael Varane, Dayot Upamecano, Theo Hernandez - Aurelien Tchouameni, Adrien Rabiot - Ousmane Dembele, Antoine Griezmann, Kylian Mbappe - Olivier Giroud.
Początek niedzielnego meczu Polska - Francja w Dausze o godz. 16. Zwycięzca tej rywalizacji pozna swojego ćwierćfinałowego rywala już wieczorem. O godz. 20 rozpocznie się spotkanie Anglii z Senegalem.
Mateusz Pacak
Czytaj dalej:
Inne tematy w dziale Sport