Z okazji 104. rocznicy zdobycia przez Polki praw wyborczych protest pod hasłem "Parasolką w Kaczyńskiego" zorganizował przed domem prezesa PiS na Żoliborzu Ogólnopolski Strajk Kobiet. Przed domem Jarosława Kaczyńskiego pojawili się protestujący z transparentami o treści "Jarek wyjdź, damy w szyję".
Marta Lempart przed domem Kaczyńskiego
Manifestację rozpoczęła od krótkiego przemówienia liderka Strajku Kobiet Marta Lempart. - Spotykamy się po tym jak Jarosław Kaczyński powiedział, że "nie rozumie co się wydarzyło". To mi przypomina stalinowskiego dygnitarza, którego trzeba było trzymać z daleka od ludzi, któremu trzeba było drukować specjalne gazety - mówiła Lempart. Chodzi o słynne spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z mieszkańcami Ełku, podczas którego wyraził przekonanie, że młode Polki obecnie nie rodzą dzieci, bo "dają w szyję".
- Jesteśmy tu dlatego, że dzisiaj jest 104. rocznica wywalczenia praw wyborczych i dzisiaj jesteśmy tutaj w podobnej sytuacji. Wydaje się, że nie mamy siły, że nie mamy mocy, że nie damy im rady i tak się wydawało też tym dziewczynom w 1918 roku. One miały tylko parasolki, tak jak my teraz. I wygrały. I tak samo będzie z nami. A on - z tym wszystkim co mówi i robi, jak krzywdzi ludzi codziennie - odejdzie w niesławie i będziemy to wszystko wspominać, jako tylko zły sen - mówiła Lempart.
- Jesteśmy tutaj dzisiaj, żeby przypomnieć, że my nie odpuścimy. Wiemy, że będzie normalnie i że będzie tak jak trzeba, że Polska będzie krajem, w którym będzie wolność, równość, demokracja. W którym będą prawa człowieka - mówiła. - To wszystko się stanie, niezależnie od tego, ile ci panowie brzydkich, paskudnych, szpetnych rzeczy jeszcze zrobią - powiedziała Lempart.
Lempart: Wk**wia nas to, co on robi
- Nie chodzi o to, że nie podoba nam się to, co on mówi. Chodzi o to, że wk**wia nas to, co on robi - krzyczała Lempart. Chwilę później wymieniła powody, dla których przedstawicielki strajku zebrały się pod domem prezesa PiS, to m.in.: praktyczny zakaz aborcji, brak dostępu do edukacji seksualnej, brak dostępu do ochrony zdrowia, brak dostępu do procedur in vitro czy rejestru ciąż.
- Polska będzie świecka, bo my jesteśmy społeczeństwem, które jest kilka odległości przed naszymi reprezentantami, politykami. Oni są wciąż zakładnikami Kościoła - mówiła Bożena Przyłuska z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet i dodała, że z 10 tys. ambon toczy się kampania wyborcza.
- Ja oczekiwałabym, żeby nasza reprezentacja była żeńską reprezentacją, czyli kiedyś nazywaliśmy to męskością, dzisiaj nazywamy to żeńskością. To jest taki rodzaj dzielności, który powoduje, że mamy odwagę się sprzeciwić - mówiła.
- Ten człowiek zdemolował kraj i odbiera mi prawa, zabija mi siostry i rozbija rodzinę. Nie potrafię w takiej chwili nie czuć nienawiści - dodała Przyłuska.
Na miejscu protestu zgromadziły się znaczne siły policji. Protestujący byli oddzieleni kordonem od miejsca zamieszkania lidera PiS. Nie doszło do żadnych incydentów.
Kaczyński: Nie rozumiem, dlaczego protestują przed moim domem
Wcześniej prezes PiS powiedział, że "nie rozumie, dlaczego w rocznicę uzyskania przez Polki praw obywatelskich, mają się odbywać demonstracje pod jego domem, skoro zawsze był zwolennikiem pełnego równouprawnienia kobiet".
- Zupełnie tego nie rozumiem i dlatego też nie ma o czym rozmawiać. Zresztą sądzę, że o tej porze będę w pracy - dodał.
- Pod moim domem odbywały się demonstracje nawet 13 grudnia, tak, jakbym to ja wprowadzał stan wojenny - mówił prezes PiS. - To jest po prostu sytuacja, w której człowiek, który był od przeszło 30 lat już atakowany, a ja właśnie jestem takim człowiekiem, jest dobrym celem ataków z punktu widzenia propagandowego i stąd te decyzje - bardzo cyniczne i bardzo szpetne - ocenił polityk.
28 listopada przypada rocznica wywalczenia przez Polki praw wyborczych. Oprócz Warszawy manifestacje miały odbyć się też w Krakowie, Sieradzu, Głogowie i Zielonej Górze.
ja
Czytaj dalej:
Inne tematy w dziale Społeczeństwo